Join the Newsletter

EN


There is something in me, a constant need to create. And this is not, by any means a specific, targeted need.
It is a constant demand to deliver; I record films, paint pictures, I take pictures or write.
Maybe because I have always been fascinated by people of art, poets, virtuosos of the pen.
I loved this apparent lightness, this ability to create reality through a small pressure on a piece of paper. It seemed very romantic and …
Well, what else?

I feel like an impostor, like someone who only pretends to be an artist. Someone who impersonates, amateur, very unskilled, who will be caught soon.
After all, a real writer smokes cigars, sits in a deep armchair, drinks into oblivion and spend days in search of inspiration.
It cannot be me, a man who runs, jumps, swims, all day, every day. And if he does not run, jump and swim, he teaches others.

I create because I must to add depth and meaning to my world.
Fitness and sport are black and white; you either take care of yourself or you do not.
Training is a regularity, persistence, full commitment. There is no place for dilemmas, uncertainty, lack of purpose, doubt.
As a trainer, I try to live according to these principles and pass them on to others. I draw a lot of professional satisfaction from helping others, but I feel I miss something.

As a trainer, I have to be firm, know things and talk with authority.
But when I sit in front of a blank page, I stand behind the camera lens, or in front of a white canvas, I feel something completely different. These feelings are entirely opposite, but somehow complementary and balancing.

It’s a right, healthy balance.

My second nature, artistic, always slightly overwhelmed, toned down by a stronger, sporting spirit; comes out when the tired body sits down and rests. When the world behind the window is grey and cloudy. And because I live in Edinburgh, there are many such opportunities.

PL

Jest cos we mnie, taka nieustanna potrzeba tworzenia. I nie jest to nakaz specyficzny, ukierunkowany.To ciągła potrzeba rodzenia, format obojętny; nagrywam filmy, maluje obrazy, robie zdjęcia, pisze.Może dlatego, ze zawsze bylem zafascynowany ludźmi sztuki, poetami, wirtuozami pióra.Kochałem ta pozorną lekkość, ta umiejętność kreowania rzeczywistości przez niewielki nacisk długopisu na kartkę. Wydawało mi się to bardzo romantyczne i…No właśnie, no i co jeszcze?


Czuje się jak impostor, jak ktoś, kto tylko udaje artystę. Ktoś, kto się podszywa, i to bardzo nieumiejetnie, i zaraz zostanie złapany.Przecież prawdziwy pisarz pali nieustannie, siedzi w głębokim fotelu, pije na umór i spędza całe dnie w poszukiwaniu natchnienia, wydaje tomiki. A nie cały dzień biega, skacze, pływa. A jeśli przypadkowo nie biega, skacze i pływa, to uczy innych.


Tworze, bo potrzebuje dodać głębi i sensu do mojego malego swiata. 
Fitnessu i sportu jest az do bólu czarno biały; albo dbasz o siebie, albo nie.Trening to systematyczność, upór, pełne zaangażowanie. Nie ma tu miejsca na rozterki, na niepewność, brak celu.

Jako trener staram się żyć według tych zasad i przekazuje je innym. Czerpie dużo satysfakcji zawodowej z pomagania innym, jednak czegoś mi brakuje.


Jako trener jestem, muszę być stanowczy, znać się na rzeczy i opowiadać z autorytetem.Ale gdy siadam przed pusta kartka, stoję za obiektywem kamery, albo przed czysta kanwa, to czuje cos zupełnie innego. To uczucia zupełnie przeciwstawne, ale jakoś dziwnie się uzupełniają i balansują.
To dobry, zdrowy balans. 


Moja druga natura, artystyczna, zawsze lekko przytłamszona, stonowana przez mocniejszego, sportowego ducha; wychodzi, gdy zmęczone treningiem ciało siada, i odpoczywa. Gdy za oknem szarno i pochmurno. A że mieszkam w Edynburgu, takich okazji jest wiele.

Categories: Blog

Leszek Stelmachowski

Triathlete. Ironman Coach. Co-Owner & Personal Trainer of Fitness Soul. Life Lover. I am helping people to discover an incredible power of daily exercise and movement. Fitness for life.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *